Brak prywatności nie dziwi w dzisiejszych czasach nikogo, a jeśli nawet dziwi to jest to sytuacja spowodowana raczej brakiem zaangażowania i brakiem silnej integralności i obecności w świecie teraźniejszym.
Ogólnie wiadomo, że każdy krok człowieka, każde jego poczynania, mogą być, a niejednokrotnie można wskazać dowód na to, iż są śledzone. Każdego dnia satelity mają możliwość namierzenia kogokolwiek i gdziekolwiek, bez względu na to, czy znajduje się na początku, czy na końcu świata. Jest to jednak jedna strona medalu, bo świat rzeczywisty jest światem, w którym egzystujemy i jest nieodzowny dla naszego istnienia. Druga strona medalu to świat nierealny, świat do którego zaglądamy z własnej inicjatywy tylko lub aż po coś, mniej lub więcej ingerując w jego strukturę. Jest to oczywiście Internet. Sieć rozległa, sieć niebezpieczna, gdzie czyhają na nas często zagrożenia nieomal prawie tak samo groźne, jak w Naszej codzienności. Jednak prawa człowieka w obu tych ‘światach’ są identyczne, choć niektórzy (nazwę ich ‘głupcami’) ich nie respektują. Do tych praw należy między innymi prawo do prywatności , prawo do ochrony własnego wytworu intelektualnego. I tutaj cały pies pogrzebany. Cały czas bowiem wyścig nie wiadomo dokąd trwa i oczywiście nie można stracić lub przegapić okazji, aby zarobić choć jednego dolara. O co mi chodzi? Oprę się na własnym przykładzie, którego ostatnimi czasy doświadczyłem. Niedawno, bo jakieś kilka tygodni temu wrzuciłem na znany portal udostępniający filmy wideo pamiątkę upamiętniającą mój i Kłopota start w Biegu Katorżnika, który wywarł na Nas niesamowite wrażenie. Postanowiłem, iż warto mieć pewnego rodzaju souvenir wrzucony w sieć. Nie spodziewałem się jednak tego, iż portal www trzymający mój film będzie chciał w delikatny sposób zasugerować mi, iż chce mi dać możliwość zarobienia na tymże materiale filmowym, jednocześnie zgarniając kilkakrotnie więcej na swoje konto. Sprawa ma się rozumieć dotyczyła reklam, które miałyby być puszczane przed moim filmem, jednocześnie powodując u odbiorcy chęć odwrotną niż zamierzoną, a mianowicie zamknięcia odnośnika. Nie jestem jednak konformistą i cenię sobie bardziej prywatność i brak jakichkolwiek manipulacji, dlatego też nie zgodziłem się na planowany zabieg. Postanowiłem zachować resztki przyzwoitości i nie uprzykrzać użytkownikom oglądania tych kilku uwiecznionych minut. Można to ująć w trzech słowach i nikt tego nie zaneguje: reklama jest wszędzie.
Nie zmienia to jednak faktu, że gdziekolwiek jesteśmy i cokolwiek robimy w sieci czy też poza nią, jesteśmy śledzeni. Nie ważne czy przez satelity, teleskopy, adresy IP czy przez inne urządzenia, jesteśmy śledzeni 24h na dobę non stop i ktoś zawsze patrzy nam na ręce, co mnie bardzo, ale to bardzo niepokoi…
Bez kategorii | Otagowane:
Opublikował/a Marcin