Studniówka ’09

15/02/2009

Miałem już okazję być zaproszony na studniówkę mojej koleżanki z czasów podstawówki w zeszłym roku, na którą wybrałem się aż do Konina. Uważałem wówczas, że jest to genialna impreza i niewyobrażałem sobie lepszej.  Dużo znajomych i ogrom nowych kontaktów, a także chwile retrospekcji sprawiły, że poczułem się niemal jak na swojej studniówce. Nie wiedziałem wtedy jak bardzo się mylę i jak bardzo niewiele wiem na temat dobrej zabawy. Tej zaś mogłem doświadczyć tylko i wyłącznie na swojej własnej, długo wyczekiwanej i zapewne pozostającej na całe życie w pamięci imprezie. Pomimo nielicznego grona nauczycieli, a także samych abiturientów, z których znaczną częścią były ‘single’, stosunkowo słabej muzyki, niezbyt nadającej się do tańca, wszyscy bawili się doskonale.  Spontaniczny Polonez, którego pierwszy raz zatańczyłem w dniu studniówki, piękne dziewczęta, mnóstwo żartów, swojscy nauczyciele, pierwsza projekcja naszej superprodukcji (niezwykle udanej – nie będąc skromnym) i grono wspaniałych, najlepszych kumpli jakich widział świat. Tak w skrócie można podsumować całość.

Schematy? Było ich mnóstwo… Wszystko generalnie wyszło od pseudo rozmów telefonicznych w kontekście ‘polewania’. Frazy typu: “Odbierz telefon”, “Coś nas rozłączyło”, “Impulsy mi się skończyły”, “Masz nową wiadomość…”, “Dzisiaj działa tylko poczta głosowa”, “Linia międzynarodowa, proszę czekać…” niemal bezprzerwy chodziły po sali restauracyjnej, wspomagane śmiesznymi gestykulacjami i wieloma innymi, spontanicznymi schematami.

Studniówka 2009


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.