Frapujący wątek

17/05/2009

Retrospekcja. Ktoś niegdyś, sprzed miesięcy paru przekazał mi pewną tezę, która miała być czymś w rodzaju pochwały. Generalnie ujmując, nie zastanawiałem się wówczas nad poprawnością frazy, którą powyższa osoba się posłużyła. Minęło trochę czasu, zanim nawiązałem do ówczesnej sytuacji. Odnosząc się do sformułowania ‘mądrze pomyślałeś’, znalazłem jeden, kluczowy jak się okazuje błąd logiczny. Nie można bowiem ‘mądrze pomyśleć’, gdyż myślenie już samo w sobie zawiera elementy mądrości – niezależnie czy myślimy nad zadaniem matematycznym, rozwiązaniem problemu z brakiem pieniędzy, czy organizacją pracy. Choć nigdy nie byłem dobry w wyszukiwaniu środków stylistycznych (czy innych ‘badziew’) na języku polskim, to mimo wszystko udało mi się w niniejszym zagadnieniu ujrzeć oksymoron. W tym momencie narażę się na ostrzał ze strony prawdopodobnie większości ludzi, gdyż zapewne pierwsze co nasunie im się na myśl to fakt, że można chociażby ‘myśleć o niebieskich migdałach’. Samo powszechne powiedzenie ‘myśleć o…’ nie musi jednak wiązać się z procesem myślenia. Tak, jak w przytoczonym wyżej przykładzie, jest to w rzeczywistości zjawisko pobudzania wyobraźni.
Przez myślenie można zatem rozumieć uporządkowany ciąg racjonalnych pomysłów na rozwikłanie trudności, polepszanie istniejących schematów, czy doszukiwanie się sedna problemu. Mądrość zaś, już domyślnie jest zawarta w tym ciągu..


Naturalna bajda

21/03/2009

Chwila namysłu mająca miejsce w autobusie komunikacji miejskiej podczas któregoś z kolei powrotu ze szkoły przyniosła rezultat w niniejszej tezie. Otóż jak doskonale każdy zdaje sobie sprawę, jesteśmy coraz to bardziej bombardowani milionami przeróżnych ogłoszeń, komunikatów, reklam, które tworzone są nieustannie wieloma technikami manipulacji począwszy od wizualnych po tekstowe. Wiele mówi się o produktach spożywczych, które rzekomo nie zawierają konserwantów, ba są robione wyłącznie z naturalnych składników. Cóż za perfekcyjny popis perswazji! Tyle tylko, że chciałbym kiedyś choć raz ujrzeć produkt spożywczy nie mający w sobie wyłącznie naturalnych składników. Totalna bzdura dla osoby z minimalną dawką inteligencji.
Niemniej jednak powyższy problem można odwrócić w przeciwną stronę. Wiele mówi się o zanieczyszczeniach środowiska, szkodliwych substancjach chemicznych, czy niszczących gazach. Zarzuca się ludziom antropogenizację środowiska naturalnego (pomijając problem oskarżania ludzi przez ludzi… i na domiar nonsensu – ci drudzy zapewne postępują w życiu zupełnie tak samo jak ci pierwsi). Robi się aferę na przykład z faktu, że plastikowe butelki walają się po ziemi i będą się teraz bardzo długo rozkładały. Nie pochwalam oczywiście zaśmiecania środowiska, skądże znowu. Z filozoficznego punktu widzenia jednak wygląda to trochę inaczej. Mianowicie skoro człowiek wyprodukował plastikową butelkę to musiał siłą rzeczy wykorzystać do tego surowce ziemskie. Skoro powstały samochody, które spalają benzynę, czy gaz, to zarówno każdy ich komponent jak i źródło napędowe, które powoduje zanieczyszczenie środowiska zostało stworzone, tudzież wydobyte z zasobów Ziemi. Zatem nie powinno się twierdzić, że to szkodzi środowisku, skoro pochodzi ze środowiska. Kolejny przykład błędnego koła, które na dobrą sprawę pojawia się już w kolejnym aspekcie życia. A z racji tego, że długo nie dawało mi spokoju, postanowiłem ‘naskrobać’ o tym kolejny artykuł.


Nie kończ w środku!

11/07/2008

Natenczas dopadła mnie filozoficzna myśl, którą zawarłem w tytule… Niemożliwe bowiem jest zakończyć coś w trakcie z powodzeniem. Jeśli już zabieram się do czegoś do staram się to wykonywać od początku do pełnej perfekcji, tak bynajmniej było za dawnych czasów, kiedy to moja wysuszona przez chlor skóra miała codziennie podwójne zetknięcie z pływalnią. Okazuje się jednak, że jest wiele rzeczy, które nie do końca zrobiłem w taki sam sposób, czego efekty uwidaczniają się dopiero po jakimś czasie…

Robiąc głupie porządki i wyrzucając masę zbędnych i nieprzydatnych przedmiotów zacząłem się zastanawiać, dlaczego jeszcze do niedawna marnotrawiłem na nie pieniądze. Nierozerwalnie zaczynam cofać się do przeszłości analizując ówczesne potrzeby i dochodzę do wniosku, że byłem zwyczajnie głupi. W głowie rodzą się myśli i wnioski, ale wśród powstałych okoliczności staję się w pewnym sensie zagubiony. Nie potrafię poukładać sobie przebiegu zdarzeń i choć czasami uroiło się w łepetynie pocieszenie, że dane dobro było mi niegdyś przydatne, to w chwilę później pojawiła się krytyka czasu teraźniejszego mówiąca, że nie będzie mi to już potrzebne.

Tkwiąc pośrodku problemu nie można spośród masy dróg odnaleźć tej właściwej prowadzącej do jego rozwiązania, gdyż szereg zakrętów nie pozwala jednoznacznie wybrać odpowiedniego wyjścia. Jednak teraz już wiem, że jest na to dobry sposób, zwany widokiem z helikoptera. Dzięki niemu możemy dostrzec właściwe rozgałęzienie…

W kwestii porządkowej ma to się tak, że zanim nabędziemy daną rzecz, należy z perspektywy śmigłowca ocenić, czy w przyszłości nie będziemy musieli się jej z mniejszych bądź większych względów zwyczajnie pozbyć. Oszczędzimy tym samym czas, pieniądze i całą rzekę niepotrzebnych refleksji prowadzących do… środka, w którym koniec wydaje się być rezultatem absurdalnym.


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.