Marketowy paradoks

05/11/2009

Po długim czasie, kiedy to skończyły mi się dobra konsumpcyjne zmuszony byłem udać się do sklepu w celu zaopatrzenia się w kolejną porcję produktów. Udając się do supermarketu ‘XYZ’ (w końcu nieco taniej i wszystko na miejscu), zapełniłem koszyk niezbędnymi rzeczami i udałem się do kasy. Tym razem stosunkowo szybko przechodzę do pointy, gdyż w całej procedurze zakupów ta czynność mnie najbardziej od dłuższego czasu irytuje.
W kolejce za mną czeka sporo osób, którzy również się gdzieś śpieszą, kupują mało, chcą jak najszybciej wyjść z zatłoczonego budynku. Oczywiście robię wszystko, by zarówno im jak i sobie skrócić zmarnowany czas, szybko pakuję zakupy do reklamówki, nie chcę szukać drobnych w portfelu, więc podaję kasjerce banknot z nieco wyższym nominałem. Następnie wyciągam w jej kierunku rękę, by przesypała mi całą masę drobniaków, które stanowią resztę. Na logikę jest to raz, że szybsze, a dwa wygodniejsze. Nie! Po co, skoro można wysypać cały stosik groszaków na śliski blat stanowiący część kasy. Oczywiście miła i uprzejma pani zaczyna w tym samym momencie obsługiwać następnego konsumenta, przesuwając skasowane produkty prosto w miejsce wysypanych wcześniej bilonów.
W takich momentach irytuje mnie debilizm kasjerek tam pracujących. Brak myślenia, tylko ograniczanie się do czynności wykonywanych przez maszyny: ‘Dzień dobry, proszę, dziękuję, do widzenia’.
Brak w tym wszystkim założenia: ‘szybko i wygodnie’, zastępuje je natomiast: ‘byle szybciej, bezmyślnie i do przodu’.


Kolejne zaburzenia szacunku dla Święta Zmarłych

31/10/2009

Od tygodni paru zastanawiałem się jak wyglądać będzie kolejny przeddzień Święta Zmarłych w naszym kraju, a bynajmniej w swoim otoczeniu. Okazuje się, że jest dokładnie tak, jak było do tej pory. Włączywszy na chwilę komunikator i ujrzawszy w okienku kilka opisów swoich znajomych doszedłem do wniosku, że mają (nad wyraz delikatnie pisząc) poprzewracane w głowach. Widzę bowiem, że pomimo całej powagi sytuacji jaką wymusza w człowieku wyżej wspomniane święto, znaleźć można kilka przypadków, które idąc za modą zdegenerowanego zachodu planują już zabawę ‘Halloween’ową’ na dzisiejszy wieczór. Jest to co najmniej odrażające, wyniszczające pozostałości takich kwestii jak przykładowo tradycja.

Jeżeli chcemy swój czas poświęcić na modlitwie, skupieniu, wspomnieniu osób zmarłych, przy okazji odwiedzić krewnych w dalszych zakątkach kraju, to wręcz wyklucza to możliwość pójścia w przeddzień na imprezę w celu ‘pohulania’ i wyrzucania z siebie nadmiaru radości.
Niemal cały rok jest przeznaczony na zabawę i uważam, że dodatkowe zabawianie się w te klika dni, kiedy to winniśmy zachować powagę jest przejawem daleko postępującego debilizmu, ignorancji i braku szacunku do osób, które formowały przeszłość, a co się z tym wiąże wypracowywały przyszłość, czyli aktualny stan, w jakim przyszło nam egzystować.

Choć spora grupa zrozumiała już swoje błędy przeszłości, to nadal znajdują się w naszych otoczeniach wyjątki, które mają pewne normy etyczne głęboko w miejscach, na których siadają. Obyśmy tylko za lat parę nie stali się świadkami totalnej degeneracji naszych potomków, których nie daj Boże pochłoną wymysły zachodnich kretynów. Tych, którzy w celu osiągnięcia znamiennych profitów spopularyzowali coś tak niesłychanie dennego jak ‘Halloween’.


Kompromitujące dochodzenie

01/07/2009

Nie mogłem się opanować. Nie oglądam telewizji głównie dlatego, że jest to doskonały aparat manipulowania ludźmi i wyrabianiem w nich chorych, zakłamanych teorii. Dnia 28. czerwca jednak nie miałem wyboru, gdyż spożywając kolację na gościnie byłem biernym słuchaczem kolejnego bełkotu. O ile informacja na temat wypadku samolotu Cessna 172 podczas pikniku lotniczego odbywającego się w Krakowie nie była ani śmieszna, ani absurdalna, tak wspaniała prezenterka naszej kochanej telewizji przybiła mnie swoją wypowiedzią do ziemi.
Po kolei..
Wiadomą rzeczą jest, że w razie tragicznego wypadku na miejscu zdarzenia zawsze pojawiają się takie służby jak policja, straż pożarna i pogotowie ratunkowe. Jeżeli jest to wypadek lotniczy, zawsze na miejscu znajdują się media, które ubierają niniejsze zdarzenie w wielką katastrofę, uzmysławiają ludziom jakie latanie samolotem może być niebezpieczne – bzdura. Ludzie często są przekonani, że jeśli samolot spada, to może zabić przypadkowych ludzi, że będzie wielki wybuch itd. W rzeczywistości jednak pilot samolotu, który ma jakieś problemy na pokładzie (i to niezależnie od tego czy jest pilotem awionetki, czy samolotu pasażerskiego) zawsze stara się uratować maszynę, lądować w miejscu, w którym nie ma niebezpieczeństwa skrzywdzenia osób postronnych.
Idąc dalej..
W tym konkretnym przypadku zginęły w sumie dwie osoby, a dwie zostały ranne lub ciężko ranne (poparzone) . Media nagłośniły tę sprawę w takim stopniu, że przeciętny mieszkaniec Polski w życiu już nie wsiądzie do samolotu. Pokazując szczątki samolotu, kłęby dymu i tłumy gapiów sprawiły, że atmosfera latania stała się napięta.
To jest pierwsza rzecz, która mnie irytuje. Pytam się, dlaczego nie pokazują każdego wypadku samochodowego, w którym ginie zdecydowanie więcej osób, wyrządzone są o wiele większe szkody i utrudnienia w ruchu? Dlaczego nie pokazuje się kretynizmu polskich kierowców, rzekomych mistrzów kierownicy, dlaczego nie nagłaśnia się ich chamskiego parkowania w miastach, gdzie zajmują po dwa lub trzy stanowiska i przede wszystkim pytam się, dlaczego nie konfiskuje się samochodów oraz nie upublicznia się zdjęć pijanych kierowców (morderców), których tylko z roku na rok przybywa?
Robi się wielkie zamieszanie wokół spontanicznego wypadku lotniczego, który zdarza się raz na kilka/kilkanaście miesięcy, a nie potępia się kierowców za bezmyślną jazdę, totalnie bez wyobraźni i szacunku przed śmiercią innych, najczęściej niewinnych osób, co skutkuje kilkoma tysiącami wypadków w ciągu roku.
Przechodząc do pointy..
‘Wspaniała, wykształcona’ prezenterka prowadząc wywiad z panem ekspertem X, zadała takie oto ‘logiczne, przemyślane’ pytanie: ‘Na materiałach widzimy doskonale, że wypadkowi samolotu towarzyszył wybuch. Proszę powiedzieć czym to mogło być spowodowane?’.
Miałem ochotę zadzwonić i osobiście odpowiedzieć jej: ’Wie pani, to było nieuniknione, bowiem nie mieli odpowiedniej ilości ziguratów..’.


Przebrana miara

10/06/2009

Przez długi okres czasu nie zabierałem w tej kwestii swojego zdania do momentu, kiedy stałem się świadkiem wyjątkowych przegięć. Warto również zauważyć, że z początku miałem to głęboko w pewnym miejscu, na którym zwykłem siadać. Chodzi mianowicie o kretyński wynalazek producentów telefonów komórkowych, który okazał się niezwykle niewygodny dla ludzi, którzy szanują sobie spokój w miejscach publicznych (czyt. jest to zdecydowana większość obywateli), czyli o możliwość odsłuchiwania muzyki przez komórkowy głośniczek. Producenci nie przemyśleli jednej, ogromnie ważnej kwestii. Mianowicie jeżeli takie telefony są używane przez ludzi inteligentnych, to wszystko jest w porządku, ale jeśli wynalazek XX. wieku trafi w ręce ubranego w dres debila, wychowywanego w szarych blokowiskach, który chce w ten sposób prawdopodobnie ‘poszpanować’ nowiutkim telefonem, pokazać jaki jest ‘fajny’ tudzież zwrócić na siebie uwagę, to cierpią na tym wszyscy. Byłoby w tym pół biedy, gdyby taki delikwent słuchał jeszcze względnie dobrej muzyki. Niemniej jednak jakość takiego odsłuchu jest co najmniej żałosna i powoduje tylko, że ludzie znajdujący się w pobliżu osiągają stan pasji.
Dla mnie osobiście tego typu pacjenci są uosobieniem społecznego dna, ponieważ to czego słuchają odzwierciedla ich zasób umysłowo-zmysłowy, który w tych wypadkach najczęściej okazuję się zwyczajną próżnią. Nikt nie wmówi mi, że to czego się słucha jest kwestią gustu, o którym się nie dyskutuje. Można debatować na temat tego, dlaczego jedni słuchają rock’a, hip-hop’u, chillout’u a jeszcze inni muzyki klasycznej, jazz’u, czy metalu. Polemizowanie jednak z kimś, kto słucha ‘sieczki’, w której autorowi przy nagrywaniu zacięła się płyta jest zniżaniem się do poziomu zero, do regresji intelektualnej. Dlatego też z tego miejsca apeluję – jeśli zamierzasz puszczać podobną muzykę z komórki przez głośniczek w miejscu publicznym, to lepiej wstrzymaj się, załóż słuchawki lub poczytaj w tym czasie książkę. Wyjdzie to na lepsze osobom w twoim otoczeniu, a przede wszystkim tobie.

Od dawna wiadomo jednak, że głupota sama w sobie jest zjawiskiem bezkresnym. Parę miesięcy temu byłem obserwatorem sceny w autobusie MZK, kiedy to podobny pajac, przyodziany w czarną odzież z ‘łyżwą’ na piersi, próbował w wyżej wspomniany sposób zrobić wrażenie na swojej urokliwej koleżance. Nim pokazał wszystkim jaką ma świetną komórkę, posłużył się mniej więcej takim bełkotem: ‘Ej wiesz, że mam nowy numer XYZ? Zajebisty jest, zapodam ci.. Weź to obczaj..’. Tak, ten kret był uczniem gimnazjum (o ile jego rola w niniejszej instytucji nie ograniczała się do podwyższania frekwencji na zajęciach lekcyjnych), gdyż ku mej uciesze wysiadł na przystanku przy niniejszej szkole.

Ostatecznie za niestosowanie się do powszechnych norm kulturowych władze państwowe winny karać podobne jednostki mandatami w wysokości co najmniej złotych dwustu. Jest to bowiem zakłócanie porządku publicznego oraz nieświadome uszkadzanie narządów słuchu osób postronnych.


Niepojęta głupota

18/04/2009

Sytuacja miała miejsce w dniu 17 kwietnia około godziny 20.00. Wówczas to, podczas niezwykle przyjemnego biegu zauważyłem rzecz niebywałą i niezwykle bezsensowną. Nie mogę jednak bezpośrednio o niej opowiedzieć, gdyż sytuacja ta wymaga krótkiego wstępu. Każdy z nas spotkał się na pewno z tablicą ogłoszeń, na której widnieje kilka, czasem nawet kilkanaście różnych ofert, plakatów, posterów, niekiedy nawet wiszą karteczki typu ‘udzielę korepetycji’, ‘kupię – sprzedam’ lub inne. Ale to, co mnie spotkało ów dnia przechodzi wszelkie wyobrażenie, nawet człowieka o bardzo bujnej wyobraźni. Przechodząc do sedna, moje spostrzeżenie dotyczyło właśnie takiej tablicy ogłoszeń, na której jednak nie wisiały różnego typu publikacje, lecz ku zdziwieniu plakaty o identycznej treści. Nie pisałbym o tym w tym dziale, gdyby nie jeden ogromnie ważny szczegół, a mianowicie to, że tych plakatów było około dwudziestu czterech. Nie mam absolutnie zielonego pojęcia, dlaczego człowiek, rozwieszający te postery nie zastanowił się chwilkę i nie pomyślał o tym, że dwa, no może trzy wystarczyłyby w zupełności, aby przykuć uwagę zainteresowanych (tym bardziej, że plakaty nie były małe).
Muszę szczerze przyznać, że ta sytuacja w pewnym stopniu mnie zaszokowała, jednak rozglądając się dookoła, można zobaczyć więcej tego typu przypadków (sam widziałem kilka) i to w większości spotykających się bez większego przejęcia władz miasta czy osiedla. To właśnie ten fakt smuci najbardziej…


Aby przedstawić mój niewysłowiony żal, pofatygowałem się na miejsce zdarzenia i zrobiłem zdjęcie, dla większego oddania tego, co czułem… a wyglądało to mniej więcej tak:


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.