Irracjonalizm wtórny

10/04/2009

Często, choć nie chcemy czegoś wiedzieć pomimo wszystko musimy to oglądać. Tak też jest w tym przypadku. Wielokrotnie będąc świadkiem nie tyle ‘głupoty’, co beznadziejnego nonsensu w wykonywaniu czynności na pozór prostych i oczywistych zastanawiam się i zadaje sobie proste pytanie: Po co? Otóż chodzi o błahą na pozór sytuację przesiadki z autobusu na tramwaj tudzież z tramwaju do autobusu w miejscu do tego przeznaczonym a mianowicie na zajezdni autobusowo – tramwajowej WYŚCIGOWA. Nie byłoby nic dziwnego w tym, gdyby nie to, że ludzie zmieniając środek komunikacji miejskiej po prostu biegną. Nie wiem czy chodzi o jakieś ukryte zawody pomiędzy poszczególnymi zawodnikami, czy po prostu o świadomość, że jest się lepszym, ale obserwując z boku ów sytuację wydaje się to nadzwyczaj ludyczne, a czasami nawet groteskowe. Nie mam kompletnie pojęcia, dlaczego ludzie robią tak a nie inaczej, ale bynajmniej nie mam zamiaru tego dociekać. Śmieszny natomiast jest fakt samej przesiadki.

Z racji tego, że jestem ‘stałym’ użytkownikiem ZDMiKP mam niemałe doświadczenie i niejedno już widziałem. Najefektowniejsze stają się przesiadki z tramwaju do autobusu (zazwyczaj linii 70). Podczas gdy tramwaj podjeżdża do finalnej stacji ludzie gromadzą się masowo przy drzwiach, by następnie z przysłowiowego ‘pole position’ wystartować do walki o miejsca siedzące. Muszę tutaj zaznaczyć, że niekiedy osobiście również daje porwać się tej rywalizacji z bliżej nieokreślonych przyczyn. Ale wracając do opowieści, po zejściu z pokładu rozpoczyna się szaleńczy wyścig. Ludzie na początku nie wyrażają zbytniej chęci (szczególnie Ci z przodu), ale gdy nadjedzie kolejny tramwaj albo, gdy ktoś z tyłu zacznie ich wyprzedzać podbiegając, większość z nich postanawia podjąć wyzwanie i zmierzyć się z przeciwnikiem. Nie mam pojęcia, dlaczego ludzie biegną, ponieważ równie dobrze mogliby wszyscy iść i nie miałoby to większego znaczenia, ale tego po prostu nie pojmuje.

Innego razu podczas wysiadania z autobusu linii 72 (tym razem na tramwaj) dostrzegłem, że pewna Pani biegnąc na tramwaj (zaznaczam, że nie w celu, aby zdążyć na niego, ale by usiąść) nagle potknęła się i wywróciła. Nie było to śmieszne, aczkolwiek muszę przyznać, że mnie rozbawiło. Jest to po prostu nonsens.

Przechodząc do podsumowania całego zdarzenia. Zaobserwowałem prawidłowość dotyczącą właśnie przesiadania się. Brzmi ona tak: „Jeśli siedzisz w autobusie, to raczej nie będziesz siedział w tramwaju”. I oczywiście można także odwrócić sens tego zdania: „Jeśli w autobusie stoisz, to znaczy, że masz dużą szansę, aby usiąść w tramwaju”. Potwierdzeniem mojej tezy niejako może być fakt, że racjonalnie podchodząc do faktu, przy obecnym tłumie ludzi korzystających z MZK niemożliwe jest by siedzieć w obu środkach komunikacji. Ponadto nie wiem, jaki sens ma samo biegnięcie, aby usiąść, skoro liczba siedzeń jest stała, a to znaczy, że i tak niektórzy będą stali w przeciwieństwie do innych, nieważne czy będą biegli czy też nie. Cała przesiadka z normalnego zmienienia środka łączności stała się wyścigiem po jak najlepsze miejsce. Może właśnie dlatego to miejsce nazywa się nie bez kozery WYŚCIGOWA.


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.