Tytuł artykułu brzmi raczej jak tytuł jakiegoś fantastycznego opowiadania i nawet poniekąd je stanowi, za wyjątkiem słowa kojarzonego z wyobraźnią. Która to już z kolei podróż polskimi kolejami, podczas której odnosiłem wrażenie, jakby jakiś czas temu nastąpił spadek rozwoju intelektualnego ludzkości. O tym po raz kolejny traktować będzie niniejszy wpis.
‘Degenerat w moro’ usiadł, a w zasadzie ‘rozwalił się’ naprzeciwko mnie podczas jazdy pociągiem, kierującym się ku północy. Z początku wydawał się osobą w miarę spokojną. Z twarzy wyglądał na trzydzieści parę lat, miał świeży zarost, czarny sweter, ubrudzone od błota czarne buty i.. spodnie moro. Wyciągnął i położył na stoliku dwa telefony. Z początku myślałem, że może chce w ten sposób pokazać jaki jest ‘fajny’, albo ‘ważny’. Po chwili zaczęła się prawdziwa masakra. ‘Typ’ niniejszy począł wykonywać przeróżne telefony. Raz do kobiety, która była mu dłużna pieniądze, raz do żony, raz do matki, a jeszcze innymi razy do kumpli. Można było usłyszeć przeróżne sposoby wysławiania i zachowania się: zaawansowany slang, mowę potoczną, kolokwializmy, czy wybuch rechotu na cały przedział. W zasadzie szybko zaznaczył swoją obecność w sposób negatywny.
Najbardziej groteskowe jednak było jego oświadczenie, że w niedzielę zamierza udać się do spowiedzi.. Przez niemal całą drogę, czyli jakieś trzy godziny nieustannie rozmawiał przez telefon lub jadł słodkie bułki popijając jogurtem, by w rezultacie pozostawić po sobie ogromny syf.
Oczywiście nie obyło się bez ‘sieczki’ puszczonej przez głośniczek telefonu, czy przez słuchawki odtwarzacza mp3, które jednak swoją jakością powodowały, że słychać było dźwięki w całym przedziale.
W pamięci mej najbardziej utkwiły jednak słowa kierowane do swojego synka, których parafraza przedstawia się w następujący sposób: ‘No siema mały, tatuś wróci w niedzielę, wiesz? Taaak synku, zrobimy zwałę. No nie pierdziel, że nie tęsknisz, mały.. Tatuś cie kocha, wiesz? A ty mnie kochasz? No jak to młody? Trzymaj się, pozdrów mame, nara.’.
Mógłbym to pozostawić bez komentarza i tak chyba zrobię, gdyż każda osoba w miarę inteligentna sama doskonale zda sobie sprawę z tego, jak mógłbym w tym momencie o tej rodzinie pomyśleć.
Kiedy to ‘degenerat’ wysiadł w końcu na swojej stacji, rozległy się przeróżne wrzaski dobiegające z peronu. Kiedy osobowy ruszył w końcu dalej, dostrzegłem wyżej wspomnianego ‘tatusia’ z kolegami poubieranymi w luźną odzież, stojącymi wraz z kilkoma butelkami wódki, pokazującymi jakieś gesty w kierunku oddalającego się pojazdu szynowego.
Zastanawia mnie jak sytuacja wyglądać będzie za lat kilka, jak bardzo nasz naród zostanie poddany degeneracji przez nieustannie zaniżający się poziom edukacji w szkołach podstawowych, gimnazjach, czy szkołach średnich lub zawodowych. Szkoła oprócz poszerzania horyzontów wiedzy i myślenia, winna również uczyć dyscypliny, pewnej etyki, z której coraz to bardziej się szydzi i totalnie ją olewa.
Przez to właśnie kreują się „degeneraci w moro”, którzy przekazują swoją głupotę kolejnemu pokoleniu. Podstawowymi wartościami zaś są u nich alkohol, zabawa, dorywcze pieniądze i rozstrzyganie nieporozumień przy użyciu pięści.
Ciekaw jestem jak takie osoby odnajdują się w społeczeństwie, gdyż stanowią oni raczej hermetycznie zamkniętą grupę, która winna być na dobrą sprawę odizolowana od normalnych ludzi lub po prostu poddana solidnej resocjalizacji.
To właśnie dowód na to, że demokracja w naszym kraju bardziej przyczynia się do niszczenia niż rozwijania kultury. Niektórym po prostu ‘wolność’ mocno szkodzi, czy są tego świadomi, czy nie.
Degenerat w moro
14/11/2009Groteska kolei polskich
08/05/2008Mus nie jest moim silnikiem napędzającym motywację, ale kiedy to niekorzystne zjawsko już wystąpi, taki tak trzeba wziąć się w garść i stawić czoło danemu wyzwaniu. Niniejszego dnia musiałem przyjechać do Bydgoszczy w celu odbycia dalszej części kursu na ratownika WOPR.
Otworzyłem oczy około godziny 5:30, aby zdołać wyrobić się w czasie, który dzielił mnie od odjeżdżającego w kierunku Bydgoszczy pociągu…
Toaleta, szybki ubiór, pakowanie w biegu i przez to wszystko brak śniadania na żołądku. Zdążyłem…
Po niedługiej chwili podróży dotarłem do miejsca przesiadki, gdzie kupiłem drugi bilet i wsiadłem do podstawionego pociągu, a z uwagi na fakt, iż kobyła należąca do Polskich Kolei Państwowych opuszczała stację za około 15 minut włączyłem muzykę, zanurzyłem się w dźwiękach emitowanych przez słuchawki i walnąłem kimę, rozwalając się na conajmniej średniowygodnym siedzeniu. Kilka minut później zobaczyłem paru (chyba pięciu) totalnie ogolonych na głowie panów w dość jednoznacznych ubiorach (dresach) wyzywających konduktora i rzucających butelkami po peronie. Nie zrobiło to na mnie większego wrażenia do momentu, kiedy zobaczyłem jak zaczynają uciekać i to w sumie bez bliżej znanej mi przyczyny. Chwilę później ludzie z mojego przedziału zaczęli przesiadać się do przodu w dość zdecydowanym, niemal rozpaczliwie szybkim tempie. Zrozumiałem, że w tym momencie zaczyna się dziać coś niedobrego, choć początkowo przypuszczałem, że to tylko głupie odczepianie wagonów… Nie mogłem tylko znaleźć sedna sprawy łącząc w całość wszystkie wydarzenia, które dzisiaj zobaczyłem. Wyjąłem słuchawki z uszu i w ciągu dwóch sekund wiedziałem co się dzieje. Usłyszałem bowiem chyba ze trzysta wrzeszczących gardeł w każdą stronę świata, które wydawało się, że miały dodatkowo bezpośrednie spotkania z napojami posiadającymi w swoim składzie alkohol etylowy. Zorientowałem się, że są to kibice, po usłyszanych skądś słowach ‘Zawsze i wszędzie, policja j***na będzie!’. W krótką chwilę później usłyszałem donośne wrzaski: ‘Arka Gdynia! Arka Gdynia!’. Wówczas nie wiedziałem jeszcze, że będzie to moja pierwsza w życiu podróż pociągiem, w której mój bilet nie zostanie poddany weryfikacji… i generalnie nie ma w tym nic dziwnego.
O dziwo kibice wykazali się (w ich skali) stoickim spokojem, niemniej w niejednym z pasażerów kolei polskich udających się w ów czasie w stronę ósmego co do wielkości miasta w Polsce wzbudzili poczucie stresu z domieszką strachu. Z drugiej strony zastanawiam się czy początkowa ewakuacja ludności ‘na przód’ pociągu była jakkolwiek racjonalnie przemyślana, ponieważ gdyby kibice chcieli zrobić z pasażerami co wyobraźnia by im do mózgu przyniosła, to siłą rzeczy i tak dostaliby się do innych wagonów albo (do czego ku szczęściu nie doszło) zatrzymaliby pociąg na trasie, a wtedy…
Opublikował/a Kłopot