Oko wielkiego brata

28/10/2011

Brak prywatności nie dziwi w dzisiejszych czasach nikogo, a jeśli nawet dziwi to jest to sytuacja spowodowana raczej brakiem zaangażowania i brakiem silnej integralności i obecności w świecie teraźniejszym.

Ogólnie wiadomo, że każdy krok człowieka, każde jego poczynania, mogą być, a niejednokrotnie można wskazać dowód na to, iż są śledzone. Każdego dnia satelity mają możliwość namierzenia kogokolwiek i gdziekolwiek, bez względu na to, czy znajduje się na początku, czy na końcu świata. Jest to jednak jedna strona medalu, bo świat rzeczywisty jest światem, w którym egzystujemy i jest nieodzowny dla naszego istnienia. Druga strona medalu to świat nierealny, świat do którego zaglądamy z własnej inicjatywy tylko lub aż po coś, mniej lub więcej ingerując w jego strukturę. Jest to oczywiście Internet. Sieć rozległa, sieć niebezpieczna, gdzie czyhają na nas często zagrożenia nieomal prawie tak samo groźne, jak w Naszej codzienności. Jednak prawa człowieka w obu tych ‘światach’ są identyczne, choć niektórzy (nazwę ich ‘głupcami’) ich nie respektują. Do tych praw należy między innymi prawo do prywatności , prawo do ochrony własnego wytworu intelektualnego. I tutaj cały pies pogrzebany. Cały czas bowiem wyścig nie wiadomo dokąd trwa i oczywiście nie można stracić lub przegapić okazji, aby zarobić choć jednego dolara. O co mi chodzi? Oprę się na własnym przykładzie, którego ostatnimi czasy doświadczyłem. Niedawno, bo jakieś kilka tygodni temu wrzuciłem na znany portal udostępniający filmy wideo pamiątkę upamiętniającą mój i Kłopota start w Biegu Katorżnika, który wywarł na Nas niesamowite wrażenie. Postanowiłem, iż warto mieć pewnego rodzaju souvenir wrzucony w sieć. Nie spodziewałem się jednak tego, iż portal www trzymający mój film będzie chciał w delikatny sposób zasugerować mi, iż chce mi dać możliwość zarobienia na tymże materiale filmowym, jednocześnie zgarniając kilkakrotnie więcej na swoje konto. Sprawa ma się rozumieć dotyczyła reklam, które miałyby być puszczane przed moim filmem, jednocześnie powodując u odbiorcy chęć odwrotną niż zamierzoną, a mianowicie zamknięcia odnośnika. Nie jestem jednak konformistą i cenię sobie bardziej prywatność i brak jakichkolwiek manipulacji, dlatego też nie zgodziłem się na planowany zabieg. Postanowiłem zachować resztki przyzwoitości i nie uprzykrzać użytkownikom oglądania tych kilku uwiecznionych minut. Można to ująć w trzech słowach i nikt tego nie zaneguje: reklama jest wszędzie.

Nie zmienia to jednak faktu, że gdziekolwiek jesteśmy i cokolwiek robimy w sieci czy też poza nią, jesteśmy śledzeni. Nie ważne czy przez satelity, teleskopy, adresy IP czy przez inne urządzenia, jesteśmy śledzeni 24h na dobę non stop i ktoś zawsze patrzy nam na ręce, co mnie bardzo, ale to bardzo niepokoi…


Wszechogarniająca reklama

24/06/2011

Marketing, otaczająca nas zewsząd reklama, manipulująca nami na lewo i prawo oraz przymuszająca nas tym samym do podjęcia decyzji, niejednokrotnie wymuszonej i nie do końca zgodnej z naszymi wymaganiami i potrzebami.

Ogólnie rzecz biorąc kusząca, ale niebywale silnie skłaniająca nas do wydania większej lub mniejszej ilości gotówki. Tak można ją nazwać, ale nie są to jedyne trafne epitety. Dochodzą także, choćby takie jak: drażniąca, irytująca, śmieszna, wywołująca konwulsje i oburzenie. Warto tutaj zauważyć, że są one bardziej adekwatne niż wcześniejsze. Ponadto niejednokrotnie zauważalny jest przerost samej formy nad treścią, który nie ukrywajmy może być czasem, a w moim przypadku zawsze bardzo denerwujący i bardzo nie na miejscu. Jest to bowiem wciskanie na siłę reklamy bardzo agresywnej, mającej głównie na celu nie, jak to powinno wyglądać, czyli zachęcenie konsumenta do kupna dobra materialnego, lecz wymuszenie zwrócenia na dany przedmiot uwagi, bez względu na to, czy nam się to podoba czy nie. Specjalistami w takiego typu reklamach są oczywiście duże sklepy korporacyjne, sprzedające sprzęt elektroniczny. Nie będę tutaj wymieniał nazwy tych sklepów, gdyż oczywiście nie mam na uwadze w jakikolwiek sposób reklamować sprzedaż czy markę tych sklepów, ale uwypuklić najmocniej jak się tylko da, sposób wyrażenia treści wyżej wymienionych kiepskich i żenujących reklam. Przykładowa treść samej reklamy nie jest nawet godna, aby poświęcić niej choćby chwile, bo nie odbiega ona prawie w ogóle od typowych i standardowych norm. Jedyne, co warto uwydatnić, to ekspresja wymowy, a także impulsywność, z jaką jest ona prezentowana. Są one bowiem bezdyskusyjnie przesadzone, przez co stają się bez dwóch zdań groteskowe w swoim wydaniu. Wywołują u odbiorcy fałszywe wrażenie, który po usłyszeniu tego typu rzeczy, myśli sobie, iż zareklamowana mu przed chwilą rzecz jest niebywałą okazją i że druga taka sposobność na nabycie ów dobra może się nie zdarzyć. Jest to jednak nic innego, jak tylko wprowadzenie w błąd konsumenta i oszukanie jego, że tak to ujmę, instynktu samozachowawczego. Dlatego też, musimy być ostrożni i wyczuleni na tego typu podstępy, gdyż są to sprawy, które mogły by się wydawać błahe, lecz tylko z pozoru, gdyż rzeczywiście jest to bardzo niebezpieczne, nie tylko dla naszych portfeli, lecz także dla portfeli naszych przyjaciół.

Miejmy zatem oczy i uszy szeroko otwarte i nie dajmy się oszukać tanim chwytom marketingowym. Nie dajmy satysfakcji ludziom żerującym na niewiedzy innych, ale walczmy o reklamę szczerą, która będzie wzbudzać nie negatywne, ale pozytywne emocje.


Mankamenty Świąt

28/11/2009

Generalnie wszystkim chyba ludziom Święta Bożego Narodzenia kojarzą się z czasem najlepszego wypoczynku, chwil spędzonych w rodzinnym gronie oraz noszeniem w sercu uczucia czystości. Z roku na rok niestety potęguje się zjawisko świątecznych zakupów, ludzkiego wytworu nie mającego nic wspólnego z prawdziwym obliczem Świąt, okazji osiągnięcia ogromnych zysków przez wielu producentów i narobienia wielu ogromnych długów poprzez branie kredytów przez osoby uboższe.
Przed kilkoma laty zjawisko to miewało miejsce najczęściej na tydzień, góra dwa tygodnie przed nadejściem Wigilii. W roku obecnym choinki, ozdóbki i inne pierdoły można było dostrzec w hipermarketach wraz z zakończeniem się Święta Zmarłych.
W dniu dzisiejszym 28.11.2009 trafiłem niechcący na moment, kiedy pobliski hipermarket oblężony został przez całą watahę różnych ludzi, którzy pałętali się między półkami na okrągły miesiąc przed Wigilią.
Być może z roku na rok to ja przeżywam coraz to większą nerwicę na widok tłumów przepychających się między regałami i oczekujących w kilkunastu metrowych kolejkach do kas (o tym nieco niżej), ale fakt faktem coraz to więcej ludzi z biegiem czasu ‘uderza’ do tego typu sklepów tworząc prawdziwe rojowisko. Robienie niezbędnych zakupów spożywczych (jak co tydzień) w takich warunkach męczy podwójnie zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Traci się o wiele więcej czasu przeciskając się w labiryncie półek i oczekując kilkanaście minut w kolejce do kas, które żeby było śmiesznie otwarte są w ilości raptem kilku.
Każdy klient oddziałuje negatywnie na innego klienta, generuje różnego rodzaju przekleństwa i frustracje, co przyczynia się poniekąd do zatracenia właściwej istoty Świąt – wzajemnego wybaczania, jednoczenia się w modlitwie, radowania z pamiątki jaką są narodziny Chrystusa.
Oczywiście pominąć można osoby niewierzące lub innowierców, ale wówczas nasuwa się pytanie – po co kupują na Święta prezenty?
Kończę temat, gdyż wchodzić już zaczyna w sferę typowo religijną, a niniejszej kwestii zdecydowaliśmy się nie podejmować. Zaznaczyć jeszcze należy, że niniejsze ‘wtrącenie’ tyczy się tylko i wyłącznie istoty robienia przedświątecznych zakupów..
Odrobinę więcej refleksji nad tym co się robi, jak na dobrą sprawę marnotrawi się cenny czas i jak z roku na rok media coraz to bardziej ogłupiają społeczeństwo poprzez ukazywanie coraz to bardziej idiotycznych reklam..


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.